„Dlaczego się spieramy?” – formacyjne spotkanie salezjanów w stolarni
- Rekolekcje powołaniowe 2026 - 1 czerwca 2026
- Dziękczynienie za jubileusz Salezjanów Współpracowników - 25 maja 2026
- Nowa obecność salezjanów na Górze Iglicznej - 22 maja 2026
3 marca we wrocławskiej stolarni przy pl. Grunwaldzkim — miejscu, które pamięta jeszcze stukot młotków i zapach żywicy, a dziś stało się przestrzenią spotkań — odbyło się kolejne wydarzenie w ramach formacji ciągłej salezjanów Inspektorii Wrocławskiej. Ponad czterdziestu współbraci, od Wielkopolski po Śląsk, przyjechało, by wspólnie zatrzymać się nad tematem, który dotyka każdego, niezależnie od wieku, funkcji czy miejsca posługi: dlaczego właściwie się spieramy?
Wprowadzenie: salezjańska szkoła dialogu
Spotkanie otworzył ks. Inspektor Bartłomiej Polański SDB, przypominając, że formacja ciągła nie jest dodatkiem do życia zakonnego, ale jego rytmem. W duchu św. Jana Bosko — który powtarzał, że „wychowanie jest sprawą serca” — wskazał, że również braterskie relacje wymagają troski, czujności i… czasem odrobiny pokory. To właśnie relacje były osią całego dnia.
Gość spotkania: o. Krzysztof Kozioł OP
Prelegentem był o. Krzysztof Kozioł OP, dominikanin i psychoterapeuta, znany z pracy nad komunikacją, emocjami i dynamiką konfliktów. Wykładał m.in. . w ramach studiów z psychoterapii integratywnej, prowadzi warsztaty i rekolekcje dotyczące dialogu i pracy z emocjami. Jego styl — łączący precyzję naukową z dominikańską klarownością — szybko porwał słuchaczy.
Dlaczego się spieramy? Nie chodzi o fakty
Temat przewodni brzmiał: „Dlaczego się spieramy — czy zawsze chodzi o ustalenie faktów?” O. Kozioł od razu zaznaczył, że większość konfliktów nie rodzi się z różnicy zdań, ale z różnicy potrzeb, lęków i interpretacji. Fakty są często jedynie pretekstem.
W tym kontekście przywołał znaną metaforę z książek Marshalla Rosenberga, popularyzowaną w Polsce m.in. . przez o. Tomasza Gaja OP: postawę szakala i postawę żyrafy.
- Szakal — reaguje z poziomu lęku, oceny, kontroli. Atakuje, broni się, interpretuje.
- Żyrafa — słucha sercem, mówi o potrzebach, nie o pretensjach. Widzi szerzej, bo ma długą szyję.
O. Kozioł pokazał, że w życiu wspólnotowym — zwłaszcza zakonnym — te dwie postawy ścierają się częściej, niż chcielibyśmy przyznać. I że nie chodzi o to, by „wyeliminować szakala”, ale by go zrozumieć i oswoić.
Konflikt jako narzędzie wzrostu
Prelegent zaproponował spojrzenie na konflikt nie jako na zagrożenie, ale jako na informację. Konflikt mówi:
- czego się boję,
- czego potrzebuję,
- gdzie przekraczam swoje granice,
- gdzie nie słyszę drugiego.
Współbracia słuchali uważnie, bo temat dotyka codzienności: od rozmów przy stole, przez rady domowe, po pracę duszpasterską z młodzieżą. W końcu — jak zauważył o. Kozioł — „kto pracuje z ludźmi, ten pracuje z emocjami, a kto pracuje z emocjami, ten pracuje z konfliktami”.
Salezjańska praktyka: między warsztatem a oratorium
W stolarni, która kiedyś była miejscem pracy rzemieślniczej, metafora „warsztatu” nabrała szczególnego znaczenia. Formacja ciągła to przecież nic innego jak nieustanne heblowanie własnego charakteru — czasem pod włos, czasem z oporem materiału.
O. Kozioł podkreślił, że salezjanie mają w swoim charyzmacie potężne narzędzie: system prewencyjny, oparty na rozumie, religii i miłości. To właśnie te trzy filary mogą stać się antidotum na konflikty:
- Rozum — pomaga oddzielić fakt od interpretacji.
- Religia — uczy pokory i przebaczenia.
- Miłość — pozwala zobaczyć w bracie nie przeciwnika, ale sprzymierzeńca.
Wspólnota, która słucha
Spotkanie zakończyło się dyskusją, w której współbracia dzielili się doświadczeniami z domów i placówek. Widać było, że temat rezonuje — bo każdy z nich nosi w sobie historie sporów, nieporozumień, trudnych rozmów. Ale też historie pojednań, przebaczeń i zaskakujących zwrotów akcji, które możliwe są tylko tam, gdzie ludzie naprawdę chcą się spotkać.
Zakończenie
Wrocławska stolarnia stała się tego dnia miejscem nie tylko formacji, ale i braterskiego oddechu. Spotkanie przypomniało, że konflikt nie jest porażką wspólnoty, lecz jej szansą. A salezjanin — jak mawiał ks. Bosko — „ma być radosny i czynić dobro”, co w praktyce oznacza również: uczyć się rozmawiać, słuchać i rozumieć.










