✨ „Oddaję się Tobie na zawsze” – czyli profesja wieczysta salezjanów
- Rekolekcje powołaniowe 2026 - 1 czerwca 2026
- Dziękczynienie za jubileusz Salezjanów Współpracowników - 25 maja 2026
- Nowa obecność salezjanów na Górze Iglicznej - 22 maja 2026
1 maja, w twardogórskim Sanktuarium Wspomożycielki Wiernych, wydarzyło się coś, co w historii salezjańskiej obecności na Dolnym Śląsku zapisze się grubą kreską. Podczas 45. Pielgrzymki Ministrantów PIM 2026 — w obecności ponad 200 ministrantów, rodzin, proboszczów i współbraci — dwóch młodych salezjanów, Szymon Gil SDB i Kamil Szczerbak SDB, złożyło profesję wieczystą, oddając swoje życie Bogu na zawsze. Śluby przyjął ks. inspektor Bartłomiej Polański SDB, a homilię wygłosił ks. Jarosław Krzysztonek SDB.
🕊️ Moment, w którym człowiek wypowiada słowa większe od siebie
Profesja wieczysta to nie jest „kolejny etap formacji”. To punkt bez powrotu — świadoma, wolna, dojrzała decyzja, że całe życie zostaje złożone w ręce Boga i młodych. W centrum liturgii zabrzmiały słowa, których nie da się wypowiedzieć „na próbę”. To autentyczny cytat z Konstytucji Salezjańskich (art. 24):
„Dlatego, Ja… w obecności moich braci, wobec Księdza Inspektora Bartłomieja Polańskiego, który zastępuje Przełożonego Generalnego Towarzystwa św. Franciszka Salezego, ślubuję na zawsze żyć w posłuszeństwie, ubóstwie i czystości, według drogi ewangelicznej wytyczonej w Konstytucjach salezjańskich...”
To jest serce salezjańskiego powołania. Nie deklaracja. Nie obietnica. Przysięga. Wypowiedziana publicznie, w obecności Kościoła, wspólnoty i tych, którzy towarzyszyli im od pierwszych kroków powołania.
🔥 Kazanie, które nie było komentarzem — było wezwaniem
Ks. Jarosław Krzysztonek SDB nie mówił o „pięknie powołania”. Mówił o odwadze, o konsekwencji, o prawdzie, która nie zawsze jest wygodna. Mówił o tym, że profesja wieczysta to nie jest „nagroda za lata formacji”, ale początek życia, które nie należy już do siebie. Mówił o tym, że salezjanin nie jest „specjalistą od młodzieży”, ale człowiekiem, który daje młodym swoje serce. Mówił o tym, że świat potrzebuje świadków, a nie komentatorów.
👨👩👦 Rodziny, proboszczowie, współbracia — wspólnota, która nie jest tłem
W Twardogórze obecni byli:
- rodzice i rodziny profesów
- salezjanie z wielu wspólnot Inspektorii Wrocławskiej
- proboszczowie z parafii rodzinnych Szymona i Kamila
- ponad 200 ministrantów, którzy wypełnili sanktuarium jak żywa, młoda wspólnota wiary
To nie była uroczystość „dla wybranych”. To była uroczystość z udziałem tych, którzy naprawdę mają prawo tam być — tych, którzy widzieli ich wzrost, kryzysy, decyzje, modlitwy, wątpliwości i dojrzewanie.
📜 Konstytucje mówią jasno: profesja wieczysta to dar — i zadanie
Warto przywołać jeszcze jeden prawdziwy fragment Konstytucji (art. 3):
„Poprzez profesję zakonną ofiarujemy Bogu samych siebie po to, by iść za Chrystusem i pracować z Nim nad budowaniem Królestwa Bożego. Posłannictwo apostolskie, wspólnota braterska i pełnienie rad ewangelicznych są nieodłącznymi elementami naszej konsekracji, przeżywanymi w jednym i tym samym nurcie miłości Boga i braci„.
I art. 195:
„Wierność zobowiązaniom podjętym przez profesję zakonną jest nieustannie odnawianą odpowiedzią na szczególne przymierze, jakie Bóg zawarł z nami. Nasza wytrwałość opiera się całkowicie na wierności Boga, który pierwszy nas umiłował, i umacnia się łaską jego konsekracji. Podtrzymuje ją także miłość do młodzieży, do której jesteśmy posłani i wyraża się we wdzięczności wobec Boga za dary, jakie nam ofiaruje życie salezjańskie„.
To nie są słowa „o powołaniu”. To jest program życia.
🌟 Dwie historie, jeden kierunek
Choć Szymon i Kamil różnią się temperamentem, doświadczeniem i drogą, tego dnia połączyło ich jedno: świadome, wolne, dojrzałe oddanie życia Bogu. Nie z emocji. Nie z presji. Nie „bo tak wyszło”. Ale dlatego, że — jak mówi art. 22 Konstytucji: „Każdy z nas jest powołany przez Boga, aby stanowić cząstkę Towarzystwa Salezjańskiego. W tym celu otrzymuje od Niego dary osobiste a odpowiadając wiernie na to wezwanie.”
Profesja wieczysta nie kończy drogi. Ona ją otwiera. To moment, w którym salezjanin przestaje „przyglądać się” powołaniu, a zaczyna nim żyć w pełni — w szkole, w oratorium, na boisku, w konfesjonale, w rozmowie z młodym, który nie ma komu zaufać. W Twardogórze nie wydarzyło się „coś pięknego”. Wydarzyło się coś prawdziwego. Coś, co ma konsekwencje. Coś, co zostanie. Dwóch młodych salezjanów powiedziało Bogu: Jestem Twój. Na zawsze. I Kościół odpowiedział: Przyjmujemy cię. Idź do młodych.








